Skip to main content
Trzy dni w Walencji: jak naprawdę wyglądał ten wyjazd

Trzy dni w Walencji: jak naprawdę wyglądał ten wyjazd

Przybyliśmy w czwartkowy wieczór

Samolot wylądował na lotnisku Valencia o 19:15 w późnym wrześniu. Metro do centrum — linia 3, Aeroport do Xàtiva — zajęło 25 minut i kosztowało 2,50 €. Hostel był w El Carmen. O 21:00 siedzieliśmy przy stoliku na zewnątrz baru przy Calle Cavallers z kieliszkiem białego wina, czując szczególną ulgę przybycia do miejsca, które było rzeczywiście cieplejsze od miasta, które opuściliśmy.

To jest miejsce, gdzie trzydniowy plan podróży po Walencji zaczyna się w praktycznym sensie — trasa metra, dzielnica, pierwsza kolacja. Czego nie może oddać, to jak się czuje spacer przez El Carmen o zmierzchu, światło robiące specyficzne rzeczy z piaskowcem, stoliki zapełniające się i miasto wchodzące w swój czwartkowy wieczorny rytm. Postaram się to tutaj opisać.

Dzień pierwszy: stare miasto na piechotę

Pierwszy pełny dzień spędziliśmy prawie całkowicie w średniowiecznym centrum — nie dlatego, że jest to obiektywnie najlepszy plan dnia, ale dlatego że różnica czasu (przyjechaliśmy z wystarczająco daleka, żeby czwartkowy wieczór czuć się późno) oznaczała, że musieliśmy poruszać się wolno.

Rutyna wyłoniła się bez planowania: kawa i tost w kawiarni przy Plaza de España około 9:00, potem powolny spacer na wschód przez uliczki dzielnicy Carmen. Przewodnik po El Carmen ma całe oficjalne tło — mury romańskie, średniowieczne wieże, street art Calle de Dalt. Czego nie można się przygotować, to jak skompresowana jest ta skala. Stare miasto Walencji jest naprawdę spacerowalne w sposób, w jaki Dzielnica Gotycka Barcelony, dla porównania, nie jest. Przeszliśmy od Torres de Serranos do Katedry w około siedem minut, a od Katedry do Mercado Central w cztery.

Spędziliśmy godzinę w Mercado Central. Nic nie kupiliśmy, co wymagało lodówki, ale obserwowaliśmy krojony ser, patrzeliśmy na suszone papryki i wędliny, piliśmy drogą, ale zimną horchatę przy wejściu i czuliśmy, że zobaczyliśmy coś prawdziwego. Potem przeszliśmy do Llotja de la Seda, opisywanej jako najważniejszy gotycki budynek Walencji i naprawdę na to zasługującej. Sala Kolumn jest niezwykła. Wstęp kosztuje 2 €. Byliśmy w środku prawie sami o 11:00 w piątkowy ranek późnego września.

Lunch: zastosowaliśmy zasadę jedz jak miejscowy i przeszliśmy cztery ulice od Katedry przed wyborem restauracji. Menú del día w miejscu nazywającym się coś niezapamiętanego przy bocznej uliczce od Calle Quart: fideuà, duszona wołowina, kieliszek czerwonego wina z Utiel-Requena i kawa. 14 € od osoby. Było dobre.

Po południu: przeszliśmy na południe przez ogrody miejskie w kierunku Miasta Sztuki i Nauki, nie żeby cokolwiek zwiedzać od środka, ale żeby zobaczyć zewnętrze. Warto to zrobić nawet jeśli nie planujesz wizyt w obiektach — kompleks Santiaga Calatravy o zmierzchu, z odbijającymi się w basenach złotymi barwami, to jeden z bardziej dramatycznych widoków miejskich w Hiszpanii. Wróciliśmy przez Ruzafę na kolację.

Dzień drugi: Oceanogràfic i decyzja, którą prawie podjęliśmy źle

Wieczorem przed tym debatowaliśmy nad Oceanogràfic. Jest drogie. Czytaliśmy mieszane recenzje od ludzi, którzy uznali je za rozczarowujące. Prawie zrezygnowaliśmy.

Nie zrezygnowaliśmy i cieszymy się. Kupiliśmy bilety online poprzedniego wieczoru (32 € za osobę dorosłą) i dotarliśmy o godzinie otwarcia o 10:00. Spędziliśmy cztery godziny w środku, w tym dwadzieścia minut siedząc w tunelu rekinów, nie robiąc nic poza patrzeniem. To, jak opisałem w uczciwej ocenie Oceanogràfic, jest prawidłowy sposób użycia tunelu rekinów. Białuchy były aktywne. Sala meduz była ciemna i uspokajająca w środku jasnego wrześniowego poranku. O 14:00 wyszliśmy mrugając i poszliśmy na późny lunch.

ticket for L'Oceanogràfic Aquariumticket for L'Oceanogràfic AquariumSprawdź dostępność

Popołudnie poszło na plażę. Nie Malvarrosa — wzięliśmy autobus do El Saler, który zajął około 40 minut z centrum Walencji, i spędziliśmy dwie godziny na plaży za sosnami z ułamkiem tłumu, jaki miałaby Malvarrosa. Woda była ciepła, ale nie sierpniowo-gorąca. Pływaliśmy, czytaliśmy i wróciliśmy autobusem.

Kolacja w Ruzafie: wróciliśmy do baru przy Calle Cádiz, który polecił nam miejscowy z hostelu. Małe dania, dobre wino naturalne, 45 € między dwoje za naprawdę dobre jedzenie.

Dzień trzeci: Albufera i co kosztuje zrobienie tego dobrze

Wiele osób mówiło nam, że Albufera to coś, co odróżnia Walencję od innych hiszpańskich miast. Miały rację i prawie zabrakło nam czasu, żeby to zobaczyć.

Wzięliśmy autobus (linia 24 z Torres de Serranos) do El Palmar, co zajęło około 45 minut. El Palmar to mała wioska w środku Parku Przyrody Albufera, otoczona polami ryżowymi i laguną. Zjedliśmy tam lunch — all i pebre (węgorz w sosie czosnkowym i pieprzowym), arrós a banda (ryż gotowany na bulionie rybnym), dzban lokalnego wina — w jednej z restauracji przy głównej drodze. Lunch był wyjątkowy i kosztował około 22 € za osobę, co wydawało się uczciwe.

Po lunchu wzięliśmy małą elektryczną wycieczkę łodzią po lagunie. Kursują z El Palmar i Port de Catarroja; doświadczenie jest spokojne i pozwala docenić krajobraz jako krajobraz, a nie cel fotografowania. Wycieczka trwała około 50 minut.

Albufera Natural Park eco boat tour at sunsetAlbufera Natural Park eco boat tour at sunsetSprawdź dostępność

Wróciliśmy do Walencji autobusem, dotarliśmy do mieszkania o 18:00 i spędziliśmy ostatni wieczór w El Carmen. Ostatnie Agua de Valencia w barze przy Calle Bolsería (nie w cenie turystycznej — to było w samej dzielnicy). Talerz wędlin i serów z baru robiącego późne tapas. Powrotny spacer przez oświetlone uliczki, żeby spakować walizki.

Co zrobiliśmy źle

Nie zobaczyliśmy Bioparca. Nie odwiedziliśmy street artu Ruzafy. Nie zdążyliśmy na kurs gotowania paelli, który dodałbym do dłuższego wyjazdu bez wahania.

Popełniliśmy też błąd próbując zjeść kolację o 20:00 pierwszego wieczoru, co w Walencji we wrześniu oznacza siedzenie w prawie pustej restauracji z poczuciem, że się zjawił za wcześnie. Optymalna rezerwacja kolacji to 21:00 lub później.

I nie doceniliśmy odległości. Trzy dni nie wydają się dużo, dopóki nie obliczasz: stare miasto, spacer po Ogrodach Turia, Miasto Sztuki i Nauki, plaża i Albufera, wszystko w 72 godziny. Właściwy plan podróży rozdziela to sensowniej niż my.

Co zapamiętamy z tego wyjazdu

Konkretne jedzenie w tej niezapamiętanej restauracji w piątek na lunch. Tunel rekinów. Sosny na El Saler. Wieczorne światło na murach El Carmen. Walencja nie nagradza gościa, który stara się szybko odhaczać punkty. Nagradza gościa, który akceptuje hiszpańskie godziny lunchu, zamawia menú del día, spaceruje powoli i gdzieś trafia przypadkiem.

Jeśli planujesz pierwszą wizytę, najlepszy czas na wyjazd i praktyczny plan podróży odpowiedzą na większość pytań logistycznych. Ten tekst opisuje po prostu, jak to było.